Ryby

Autor: Jarosław Dudycz, Gatunek: Poezja, Dodano: 05 listopada 2010, 19:50:25

Wyszliśmy z domu w środę,

szliśmy drogą, a auta obok nas

przejeżdżały z zawrotną prędkością.

 

Nie widziałem ich marek,

Marek też ich nie widział.


Ani kolorów nie widzieliśmy,

ani tablic rejestracyjnych.

 

Niczego nie widzieliśmy,

ale znaliśmy cel:

dojść do rzeki.

 

A rzeka okazała się wyschnięta,

koryto świeciło pustką

i śnięte ryby leżały na dnie.

 

Dwa karpie, trzy płotki.

 

Dogorywały.

 

Smutny był to widok,

patrzyłem przez chwilę.

 

Marek miał pretensje:

Trzy dni szliśmy tylko po to,

żeby zobaczyć zdechłe ryby?-

- pytał mnie.

 

Nie mógł przeżyć takiego rozczarowania.

 

I nie przeżył.

Komentarze (9)

    • Emu Emo
    • 05 listopada 2010, 20:08:12

    hahaha, burleska!:)
    bardzo udana

  • bardzo się cieszę, że Pan tu jest.
    a to czyta się jak dobrą powieść (na zasadzie: co będzie dalej, jak to się skończy?) ;)

    pozdrawiam!

  • tylko rybek, tylko rybek, tylko rybek, tylko rybek żal! (na znaną melodię)
    Marka nie żal
    jak podśpiewywała babcia przy robocie:
    poszedł marek na jarmarek kupił sobie oś
    postawił ją kole płota ukradł mu ją ktoś
    oj dana!

    • . .
    • 05 listopada 2010, 20:25:49

    Żart w najlepszej formie :-)

  • Dobrze poprowadzony żartobliwy wiersz. Dobre.

  • Rozpoczyna Pan zabawę grą słów marek - Marek, reszta już bezpieczna. Czytelnik wie, że to osobiste.

  • Ryby i tak głosu nie mają. A wyschnięte rzeki obędą się znajomością marek samochodów i Marka. "Rzeka jak była,tak jest rzeczna/a wieczna miłość jest odwieczna."( Lipska). Cel został osiągniety. :) Udana krotochwila.

  • podoba mi sie miejscami

  • podoba mi się bardzo :)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się